Moja lista najlepszych seriali kryminalnych i thrillerów, które powinniście zobaczyć! Część 1

Ponieważ seriale, filmy i książki kryminalne mają sporo fanów, nie będę się rozpisywac o gatunku, jak w poprzednim artykule o science fiction. Poniższa lista zawiera bardzo różne odmiany. Znajdziecie tam typowy kryminał, mroczne skandynawskie klimaty, opowieści o narkobosach, czasem kryminały z wątkiem paranormalnym lub bardzo pokęconymi i niestabilnymi psychicznie bohaterami z dziwną przeszłością.

Będzie też coś lekko komediowego oraz thrillery polityczne, a także political fiction. A w niemal wszystkich zagadki do rozwiązania. Postaram sie w częściach mieszać tak, by było dość różnorodnie. Na liście najciekawszych seriali znajdziecie też polskie tytuły. Kolejność jest przypadkowa – ale jeśli chcielibyście zapytać o ścisłą listę must see – piszcie śmiało!

Poniżej części 1, 2 i 3! Bon Apetit!


Ostre przedmioty

Sharp Objects to serial mroczny, naprawdę nieźle pokręcony przez co też w sumie fascynujący. I potrafi zaskoczyć. Do ostatniej chwili. Miła odmiana po próbie obejrzenia kilku naprawdę przeciętnych seriali w ostatnim czasie. Główna bohaterka bywa bardzo irytująca, ale tak chyba miało być, sami nie wiemy, czy ją lubimy czy nie. Może nie musimy ani jednego ani drugiego, za to można dzięki niej dostrzec jak kształtuje nas – szczególnie to nieudane – dzieciństwo. Do tego klimat małego miasteczka w Stanach, gdzie ma się wrażenie, że dla jednych czas się zatrzymał, dla innych liczy się tylko wyrwanie „z tej dziury”.  I paskudne morderstwa. Dziennikarka Camille Preaker (Amy Adams) wraca wysłana przez swoją gazetę do rodzinnego miasteczka, aby przygotować materiał o morderstwie dwóch dziewczynek, przy okazji musi znów zderzyć się ze swoja dość nietypową rodziną.


W pułapce

Jesli ktoś lubi skandynawskie klimaty, śnieg, zimę i kryminalne wątki – nie będzie zawiedzony. W przeciwieństwie do Dochodzenia (Case), które obejrzałam wcześniej i nie byłam zbyt pozotywnie nastawiona do islandzkich produkcji kryminalnych. Chociaż dość nowe Valhalla murders było całkiem fajne, mimo paru niedociągnięć. W pułapce, jako serial typu nordic noir sprawdził się naprawdę dobrze. Policjant Andri Ólafsson, niegdyś pracujący w Rekjaviku, jednak z powodu jednej z wcześniejszych spraw przeniesionego na prowincję, musi wraz z niedoświadczoną ekipą rozwiązać sprawę morderstwa. A wszystko dzieje się w momencie, gdy zima odcina od reszty kraju miasteczko oraz zacumowamy w porcie wycieczkowiec. Jest morderstwo i okaleczone zwłoki, jest handel ludźmi, jest przemoc wobec kobiet. Surowa i czasami mroczna skandynawia. I naprawdę dobry serial. Pojawił się już sezon drugi, jednak mnie niestety nie zachwycił.


Homeland

Osadzony w konwencji thrillera psychologicznego Homeland powstał na podstawie izraelskiego serialu Więźniowie wojny z 2010 r. I niech was to nie zmyli, ani Stany, ani Izrael, ani chyba żaden kraj nie jest tu przedstawiony z dobrej strony. Za to może i momentami rozdmuchana fabuła pięknie pokazuje jak łatwo manipulować informacjami, rządami, jak podejmowane decyzje zależą od tego kto i jak doradza, jak bardzo cienka jest granica między szpiegiem, a zdrajcą. Naprawdę o wiele łatwiej wtedy zrozumieć w jak niestabilnym i delikatnym świecie żyjemy, gdzie czasem już nie wiadomo co jest prawdą, a co sprytną zagrywką. Żeby nie powiedzieć w świecie czysto umownym. Jak łatwo zdestabilizować inne kraje lub umieścić wysoko we władzach swojego człowieka. I to przeraża. Główną rolę w serialu, agentkę CIA gra Claire Danes jako Carrie Mathison.. Bohaterka cierpi na chorobę, która z jednej strony robi z niej osobę nieobliczalną, ale z drugiej pomaga niebywale łączyć ze sobą fakty. Sporo też dowiecie się o Bliskim Wschodzie, a o polityce przede wszystkim to co już wiecie – że zawsze obrywają zwykli ludzie, my, najmniejsi.


True Detective

Świetny serial kryminalny, po prostu świetny! Tylko omińcie drugi sezon, jakby nie istniał – całkowicie odstaje od pierwszego i trzeciego, a każdy z nich to inna historia i inni bohaterowie. Zadbano tu o wszystko, piękne kadry, doskonali aktorzy, ciekawe postaci. I w obu częściach ważne są retrospekcje, bo to informacje z różnego czasu przybliżają nas do rozwiązania zagadki. A historie są mroczne. W pierwszej części w szczególności, pokazane na świetnym do tego terenie. Naprawdę można by się rozpisywać na temat tego serialu, złożoności postaci, wolnego i ciekawego tempa, nieśpiesznej narracji. Po prostu namacalnie czuć ciężkie powietrze, które wisi wokół bohaterów. Detektywi z sezonu pierwszego pracują nad sprawą dziwnych morderstw w Luizjanie w połowie lat 90. XX wieku. Po 17 latach od zamknięcia sprawy, dowiadują się o kolejnym morderstwie i wracają do gry. Lata temu nie pomyślałabym, że mogą powstawać seriale lepsze od filmów i z tak świetną obsadą, ale stało się, powstał True Detective (Detektyw). A Matthew McConaughey i Woody Harrelson są po prostu doskonali, więc Mahershala Ali i Stephen Dorff w trzecim sezonie mieli ciężkie zadania, ale poradzili sobie świetnie i Detektyw wrócił na dobry tor.


Broadchurch

Tak bardzo prawdziwi bohaterowie, świetnie zagrani, że niemal wkurzający. Zwyczajni ludzie z masą wad. Dzięki temu ogląda się ich naprawdę dobrze. Zresztą z czasem coraz bardziej doceniam Olivię Coleman. Detektywi, tak bardzo odmienni od siebie. Broadchurch – przepięknie położona miejscowość nadmorska i tragedia, chyba jedna z najgorszych – śmierć dziecka. Nieczuły i arogancki Alec (David Tennant) i zbyt empatyczna oraz nieśmiała Ellie – czy zdołają sprawnie współpracować i udźwignąć trudne zadanie rozwikłania zagadki śmierci Danny’ego Latimera? Serial jest przyjemny wizualnie, zarówno ze względu na pracę kamery jak i piękną lokalizację, ale dobrze się go także słucha – Olafur Arnalds przygotował główny motyw muzyczny. Pierwszy sezon jest – według mnie –  najlepszy, do końca nie wiemy jakiego wyniku śledztwa się spodziewać, wszystko jest zagmatwane, zaskakujące. Jeśli lubicie plot twist – to serial dla was. Drugi też jest bardzo dobry, a trzeci zupełnie inny, ciekawy, już bez efektu wow – ale przecież o to ciężko przy tak dobrej produkcji od samego początku!


Hinterland

No dobrze. Mam słabość nie tylko do skandynawskich seriali kryminalnych, ale także brytyjskich. W przypadku Hinterland mamy do czynienia z Walią. Każdy odcnek to inna zbrodnia, więc to taki serial, do którego możemy wracać z przerwami, nie bojąc się, że zgubimy wątek – choć głównego, snującego się przez wszystkie odcinki nie brak. Mamy w fabule inspektora Tomasa Mathiasa oraz jego smutną przeszłość, która serial spaja i trzyma w całości. Uwielbiam wspaniałe widoki, nieziemskie krajobrazy wysp – zbrodnie są tu popełniane zazwyczaj na terenach słabo zaludnionych, wiejskich. Ale bardzo podoba mi się także to jak mówią niektórzy bohaterowie serialu. Język walijski plus brytyjskie akcenty. Czasem aż ciężko ich zrozumieć, to jest po prostu piękne! Ciekawostka: „Wyprodukowano trzy wersje językowe serialu: walijską na potrzeby widzów w Walii, angielsko-walijską emitowaną z napisami dla widzów w pozostałych częściach Wielkiej Brytanii, oraz angielską do międzynarodowej dystrybucji”


Mindhunter

Jest o wiele ciekawszy, niż by się mogło wydawać. Przez wiele lat amerykańskie seriale kryminalne od razu przynosiły mi na myśl Zagadki kryminalne CSI, bajeranckie efekty, kolorowy filtr i tanie zagadki. Ale to w Stanach żył John Douglas – jeden z najwybitniejszych profilerów w dziejach FBI. A w dodatku współautor książki Tajemnice elitarnej jednostki FBI, na podstawie której powstał Mindhunter. Serial opowiada o pracy agentów specjalnych FBI Holdena Forda i Billa Tencha, którzy w 1977 roku nawiązują współpracę w celu opracowania metod ścigania seryjnych morderców i analizy przyczyn popełnionych przez nich zbrodni. Postać Holdena wydaje się potwierdzać, że jeśli nie jesteś odrobinę świrniętym i upartym freakiem, to nie dokonasz rzeczy wielkich. Szkoda, że w niewielu opisach serialu wspomina się o psycholożce Wendy Carr, która wnosi wiele ciekawego do serialu. Jeśli miało się w swoim życiu do czynienia choćby z narcyzami, można wyłapać kilka naprawdę dobrych tekstów w Mindhunterze. Choć choć serial mówi o naprawdę okropnych zbrodniach, jego konwencja jest dość luźna, ale nie byle jaka. Nie będziecie też oglądać zbyt wielu drastycznych obrazów, sprzedano je w fajny sposób. I co ciekawe, serial reżyseruje David Fincher, twórca Siedem i Zodiaka.


Luther

Tak, znów jesteśmy w Wielkiej Brytanii. Ale tym razem czeka na nas industrialny i miejski krajobraz Londynu, korupcja, broń, narkotyki i policjalnci, którzy działają często jedynie w służbie samym sobie. Jest i Luther – Idris Elba – detektyw o wielu odcieniach szarości. Czasami nie wiemy już, czy jest człowiekiem dobrym, czy złym – a może lepiej użyć określenia skutecznym. Wiele się w jego życiu zmienia, gdy podczas jednej z kolejnych spraw o zabójstwo poznaje pozbawioną empatii i bardzo inteligentną morderczynię – Alice Morgan. Mamy tu klasykę – inspektor pracujący w londyńskiej policji, który zmaga się z bolesną przeszłością, balansuje na krawędzi prawa – jednak w Lutherze to się naprawdę sprawdza. Oglądało mi się go bardzo dobrze. I uwaga, właśnie wygooglałam, że po długiej przerwie detektyw wróci w serii piątej! Dodam, że mają one od czterech do sześciu odcinków, to nie tasiemiec.


Wallander

Klasyka. Zanim dobre seriale krymianle zalały świat, był między innymi Wallander. To znaczy na początku były książki, a konkretnie seria powieści kryminalnych Henninga Mankella. Powstały ekranizacje (między innymi) ze szwedzką oraz szwedzko – angielska z inną obsadą, nie umiem Wam powiedzieć, którą polecam bardziej. Ale mnie zawsze ciągnie do tych pierwszych (2005 rok z Kristerem Henrikssonem). Nie mam jednak nic do zarzucenia wersji międzynarodowej, w której Wallandera zagrał Kenneth Branagh (nominowany do Emmy). Świat serialu jest mroczny, pełen niepokoju, intryg, Często w zagadkach kryminalnych detektywa pracującego w Ystad od pytania kto zabił, ważniejsze jest dlaczego to zrobił. Lubię to. Nie bez powodu Mankell stworzył postać, która dołączyła do panteonu ikon literatury kryminalnej, w obu ekranizacjach sprawdza się ona równie dobrze.


Wataha

Ok, na liście pojawią się też polskie seriale. I nie tylko dlatego, że ma się ochotę na trochę patriotyzmu, ale jest kilka naprawdę udanych polskich kryminałów. W tym Wataha. Kto mnie śledzi w social mediach (FB, Instagram) być może widział, że miałam okazję statystować w trzeciej części serialu kręconego w Bieszczadach – było super! Serial – co moim zdaniem nieco nietypowe jak na polskie produkcje – ma naprawdę dobry, mroczny klimat. Czuje się niepokój oraz specyfikę miejsca, w którym dzieje się akcja, czyli na pograniczu polsko-ukraińskim w Bieszczadach. Terenie przez który wiodą szlaki przemytnicze z Azji, przede wszystkim ludzi, narkotyków i broni. Główny bohater – Wiktor Rebrow – pracownik placówki granicznej, pada ofiarą skomplikowanej intrygi, z której powoli próbuje się wyplątać. Istotną rolę gra tutaj także nieugięta prokurator Iga Dobosz. Akcja serialu Wataha zaczyna się z przytupem – dochodzi do wybuchu w budynku dawnej strażnicy, giną w nim niemal wszyscy oficerowie placówki, w której pracuje Rebrow. Nie bez powodu miałam ochotę na wycieczkę w Bieszczady i kręcenie się po planie serialu!


Zapraszam na moje Instastories do highlightu Bieszczady, a tam ciut zdjęć i filmów z planu Watahy.


Widzieliście już wpis o dobrych serialach science fiction?

Komentarze

  1. Hinterland i Luther jeszcze przede mną. Dzięki za polecenie! Kasia

  2. Wolę lżejsze gatunki ale nie powiem czasem nachodzi mnie na dobry thiller;)

  3. OMG, nie znam ani jednego (Wataha obiła mi się o uszy), wiec wyglada na to, ze nie jest to zbyt popularny u mnie gatunek filmowy 😃

  4. Z ciekawostek – na studiach jeździliśmy w wakacje do pracy w Anglii i zupełnie przypadkiem trafiliśmy do uroczego miasteczka West Bay w Dorset – tego samego, które „występuje” w Broadchurch. Kilka lat z rzędu sprzedawaliśmy tam fish&chips 🙂

    1. Haaaaa! Nie wierzę! Jest cudownie piękne i muszę je odwiedzić. Akurat w Anglii pracowałam w innych miejscówkach :/

zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Może Ci się spodobać