Rekiny wielorybie to piękne stworzenia, nic więc dziwnego, że wiele osób pragnie zobaczyć je na żywo. Ponieważ są nazywane łagodnymi olbrzymami można z nimi nawet pływać, wrażenia faktycznie bezcenne. Ale skoro o cenie mowa, ile warte jest życie tego gatunku? Czy w niektórych miejscach nie nadużywa się zdrowia tych zwierząt i naszego zaufania dla chęci szybkiego i wygodnego zysku? Kiedy planowałam swój wyjazd na Filipiny chciałam spotkać te wielkie ryby, Oslob wydawało się najbardziej znane, jednak od lat budziło kontrowersje. Po zbadaniu tematu okazało się, że wprowadzono tam zmiany i wszystko odbywa się już – podobno – tak jak powinno, postanowiłam to sprawdzić.

Rekin wielorybi

Ponieważ wysiedliśmy z autobusu i skierowaliśmy się od razu do punktu, w którym można było wypożyczyć płetwy i zapłacić za wejście na łódź nie zauważyliśmy tego co się dzieje na plaży. A plaża pełna turystów, dosłownie pełna, przemiał, jedni wsiadają, drudzy wysiadają. Kiedy nas tam zaprowadzono kończyło się szkolenie i nas szybko tylko douczono co wolno, czego nie, pokazano to samo na papierze i kazano podpisać. OK. Nie wolno dotykać rekinów, nie wolno karmić rekinów… gdyby nie ten spęd turystów wydawać by się mogło, że rekiny wielorybie traktowane są w Oslob w należyty sposób. Wsiedliśmy do łodzi i co się okazało?

Oslob whale shark

Jak działa Oslob na Filipinach?

Postaram się to podsumować w punktach, zgodnie z tym co było zarzucane temu miejscu.

Ludzie dotykają rekinów wielorybich

Osobiście nie widziałam takiej sytuacji, jednak jeśli do wody trafia sporo osób, a 98% z nich to ludzie niepotrafiący pływać, panicznie machający rękoma i wbici w kamizelki ratunkowe, ciężko się w tym wszystkim połapać. Faktycznie, zgodnie z tym co powiedziano na szkoleniu widać było osoby, które przyglądały się działaniom turystów, ponoć byli to niezależni obserwatorzy. Nie widziałam, by na coś reagowali, być może nie było na co. Turyści wyprawiali cuda pozując do zdjęć i wpadając na siebie i na łodzie, wydaje mi się, że momentami byli za blisko rekinów, bo jednak jedno poruszenie ogona tego pięknego stwora i jest on pięc metrów dalej, czasami cięzko ocenić sytuację, sama musiałam się pare razy szybko ewakuować. Osoby obsługujące łodzie starają się pomagać turystom, a nawet ich fotografują i pokazują gdzie i kiedy powinni być. (trochę widać to na filmiku niżej)

rekin wielorybi

Oslob Filipiny

Rekiny wielorybie są dokarmiane

I tu duży zgrzyt. Owszem, na szkoleniu i w internecie pisze się o tym, że jest zakaz dokarmiania tych wielkich ryb, jednak jak się okazuje dotyczy on tylko turystów, bo miejscowi z łodzi rzucają rekinom jedzenie, a te chętnie płyną jego śladem. Jest to kontrowersyjne ponieważ mówi się, że zaburza naturalne zwyczaje tych zwierząt, które pokonują ogromne odległości w poszukiwaniu planktonu, a w tym wypadku, z wygody, pozostają w jednym miejscu. W dodatku pokarm, który dostają – zdaje się, że kryl – nie dostarcza im odpowiedniej ilości składników odżywczych. Rekiny wielorybie dorastają w normalnych warunkach do czterech, dwunastu metrów i żyją koło siedemdziesięciu lat. Podobno poprzez zmiany zachowania wywołane przez ludzi ich prawidłowy rozwój nie jest możliwy. Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć szczegołowych informacji na ten temat, ale są prowadzone badania (tutaj), podobno ciężko na razie ocenić skutki takich zmian w zachowaniu rekinów wielorybich, ale najprawdopodobniej wpłynie ono negatywnie na ich naturalną migrację oraz rozrodczość.

Łodzie motorowe kaleczą rekiny

Nie zauważyłam tam żadnych łodzi napędzanych silnikami motorowymi. Faktycznie można znaleźć trochę zdjęć z pokaleczonymi rekinami wielorybimi, ponieważ żerują przy powierzchni wody możliwe, że czasem są poszkodowane przez łodzie rybaków. W Oslob jednak nie zauważyłam, by używano takich łodzi, ale być może rekiny są kaleczone podczas przypływania niemal do samego brzegu wyspy. Ciężko ocenić. Skoro jednak jesteśmy przy skórze tych pięknych ryb chciałam tylko wspomnieć, że może ona mieć nawet dziesięć centymetrów grubości, rekiny wielorybie są niesamowite!

Oslob Filipiny

Jakie jest moje zdanie na temat Oslob?

Jestem ogromnie zawiedziona, najbardziej chyba swoją naiwnością. A także odrobinę tym, że nikt dokładnie nie opisał, nim wyjechałam, jak wygląda pływanie z rekinami wielorybami w Oslob. Filmiki i zdjęcia stamtąd nie odbiegały jakoś szczególnie od tych z innych miejsc, a ciężko ocenić sytuację widząc parę osób w wodzie koło rekina, a poza tym nic więcej. A w Oslob to nie jest zabranie się na łódeczkę z miejscowym czy z rybakiem i szukanie rekinów na pełnym morzu, próba wejścia do wody jeśli jakiś zatrzyma się przy łodzi na dłużej. To jakaś nierealna sytuacja, w której łódki pływają w dwóch rzędach zaraz koło brzegu, a wielkie ryby przyzwczajone do dokarmiania przypływają codziennie na posiłek krążąc wśród turystów i szukając łodzi z wiaderkiem wypełnionym resztkami krewetek i nie wiem czym jeszcze. Nie tak powinno to działać.

Rozumiem sytuację, w której rybacy w okolicach Papui rzucają resztki ryb do wody podczas połowów, by towarzyszyły im rekiny wielorybie, bo jak wierzą, przyniosą one szczeście. Rozumiem ten związek między człowiekiem i wolnym zwierzęciem, nie rozumiem cyrku z załatwieniem czegoś, czego turysta chce, tak, żeby było podane jak na tacy. Po co ma się trudzić, po co ryzykować, że nie spotka, przecież można mu to załatwić, podetknąć pod nos. Tak nie powinno to wyglądać. To co się dzieje w Oslob ciężko nazwać odpowiedzialną turystyką.

Oczywiście może się wydawać, że jest tu mały zgrzyt, pływanie w Oslob jest wedug mnie złym pomysłem, ale załączam tu zdjęcia pięknych rekinów wielorybich. Rzeczywiście ciężko się nimi nie zachwycić i nie do nich chcę Was zniechęcić. Są inne miejsca, w których można się z nimi spotkać, na innych zasadach. Na Filipinach choćby w Donsol, nie słyszałam w związku z nim o kontrowersjach opisanych wyżej, albo koło Pamilacan niedaleko wyspy Bohol. Na pewno jeszcze wybiorę się na spotkanie z tymi pięknymi zwierzętami, jednak tym razem sprawdzę najpierw wybrane miejsce na milion sposobów. I proszę Was informujmy się o tego typu miejscach, by dokonywać mądrzejszych wyborów. Bo ten długo będzie mi się odbijał czkawką. Mam nauczkę i będę bardziej ostrożna na przyszłość. Ale szkoda, że musiałam sprawdzić to na własnej – czy też rekiniej – skórze.

kontrowersyjny Oslob, Filipiny

Oslob Filipiny

Na podobne tematy pisali:

    • Łukasz Kędzierski O jeżdżeniu na słoniach i tym jak są okrutnie do niej uczone
    • Kropki na Mapie O „świątyni” tygrysów, która już na szczęście została zamknięta po kilku inspekcjach
    • Post Turysta Czyli kopalnia tekstów o odpowiedzialnej turystyce
    • Przedeptane Zwierzęta w turystyce. Lista nieetycznych atrakcji.

kontrowersyjny Oslob, Filipiny

Oslob Filipiny


Oslob Filipiny

więcej w kategorii Azja

Komentarze

  1. Ważny tekst i ważny głos o odpowiedzialnej turystyce.
    Z czasem dojrzałem do tego, że zwyczajne „zobaczyć zwierzę” nie wystarczy – ważne jest „zobaczyć zwierzę w jego naturalnym środowisku”, a w tym przypadku – rekin wielorybi przyzwyczajony do bycia karmionym z łódki – to już nie to samo.
    Zdjęcia piękne, jak zwykle zresztą 🙂 Dzięki nim mogę przez chwilę chociaż sobie te rekiny pooglądać, bo (właśnie z wymienionych przez Ciebie powodów) na nurkowanie z nimi w takim miejscu bym się chyba nie zdecydował..

    1. „Zobaczyć zwierzę w jego naturalnym środowisku” i tu ująłeś to co jest najważniejsze. A niestety świat jest tak skonstruowany, że musimy sami dokładnie sprawdzać co i jak działa i nie moża liczyć na dobrą wolę ludzi. Snorkelingu czy nurkowania z rekinami wielorybimi można na szczęście spróbować też w inych miejscach, tam, gdzie odbywa się to w bardziej naturalny sposób i jesteśmy gośćmi w świecie rekinów, a nie zmieniamy ich rzeczwistości tak jak nam pasuje.

  2. Rewelacyjne zdjęcia! Tekst piękny i ważny – cieszę się, że coraz więcej osób pisze o etycznym podróżowaniu i poszanowaniu zwierząt. Czekam na więcej!

  3. Super, że napisałaś ten tekst, z punktu widzenia osoby, która tam była i widziała jak to wygląda. Naprawdę wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy i będąc na Cebu jest to oczywista atrakcja, polecana przez wszystkich. Nam się coś wydała podejrzana ta gwarancja zobaczenia rekinów wielorybich, zaczęliśmy drążyć temat i dzień przed zdecydowaliśmy, że nie jedziemy. Wspomnieliśmy nawet na tym u nas na blogu http://nakreceni.in/o-tym-jak-nie-nurkowalismy-z-rekinami-wielorybimi/ , ale im więcej takich relacji tym lepiej. A kiedyś sami wybraliśmy się do sanktuarium słoni w Indonezji, skuszeni pozytywnymi relacjami choćby na Trip Advisorze i oczywiście nigdy byśmy tego nie powtórzyli.
    PS.: A ostatecznie z rekinami pływaliśmy później, już bardziej na dziko, na Donsol. Fajnie gonić za marzeniem.

    Pozdrawiam!

  4. Też uważam, że należy pisać o takich rzeczach, sama całkiem niedawno pisałam o dokarmianiu małp w kenijskich hotelach i czemu nie należy tego robić. Faktycznie patrząc na Twoje piękne zdjęcia ma się rozdźwięk pomiędzy tym, co widać, a tym co piszesz (innymi słowy zdjęcia mówią mi, że też tam chcę 😉 ). Ale zastanawia mnie bardziej coś innego – skoro dokarmianie rekinów jest złe, bo w jakimś stopniu zaburza ich rozwój, czemu nie masz nic przeciwko dokarmianiu rekinów przez rybaków z Papui. Chodzi o cel, że tam karmi się je dla szczęścia a tu dla turystów? Czy o coś innego? Pytam jako zupełny laik w tej kwestii. Inna rzecz, że sama do miejsc typu zoo czy delfinarium raczej się nie wybiorę bo jeśli podglądać zwierzęta to nieinwazyjnie w ich naturalnym środowisku…

    1. Ewa dzięki za komentarz i pytanie! W Papui rybacy czasem spotykają rekiny wielorybie, czasem nie, zapewne są to różne osobniki, bo ryby te mają dość spore terytoria, po których się poruszają, więc nazwałabym to przypadkowymi spotkaniami. W Oslob niektóre osobniki podobno zostają nawet na rok, a zamiast szukać pożywienia samodzielnie dostają ogromne ilości krylu wrzucanego do wody, serio, całe wiadra, codziennie. Więc mamy tutaj porównanie czegoś co się dzieje od pokoleń i nie słyszałam dotąd by szkodziło – bo jest drobnym zjawiskiem, pewnym rodzajem koegzystencji człowieka ze zwierzęciem – z czymś co jest dużym przedsięwzięciem zorganizowanym pod turystów i wpływającym na życie rekinów wielorybich. Mam nadzieję, że udało mi się jakoś to wytłumaczyć 😉

      1. Tak, teraz rozumiem. Myślałam, jak przywołałaś przykład rybaków, że ma to może podobną skalę (dlatego napisałam, że jestem laikiem w temacie). Przy okazji, mamy teraz sezon na rekiny wielorybie w Kenii ale nie udało mi się zobaczyć żadnego – ale tu nie są one specjalnie zanęcane. Jak się danego dnia wypatrzy z łodzi czy przy nurkowaniu to ma się po prostu szczęście. Ja na razie nie mam 🙁

  5. Czy ktos pływał na Pamilacan i mógłby napisać, jak było?

    1. Agnieszko ktoś mi o tym kiedyś pisał, jak wrócę do domu postaram się znaleźć i Ci przekazać 🙂